Nekromancja

W 2008 roku z taśmy fabryki w Birmingham zjechał ostatni Jaguar S-Type. Świeć Panie nad jego duszą. Teraz, po trzech latach spoczynku, spokój nieboszczyka zmącił włoski tuner o nekromantycznych zapędach - Panzani Design. Oto Vintage GT, czyli S-Type R z pośmiertnymi przeszczepami.

Za bazę do eksperymentów posłużyły zwłoki najsilniejszej z rodziny S-Type, doładowanej kompresorem wersji R. Auto nawet za życia nie grzeszyło przesadnie urodą, a wszystkie modyfikacje dokonane post mortem przez florenckiego tunera raczej nic w tej materii nie poprawiają. Nadwozie, po dodaniu body kitu, w którego skład wchodzą nowe nadkola i zderzaki, spuchło o 10 cm wszerz.

Nowy przedni zderzak, z wlotami powietrza najprawdopodobniej żywcem wykrojonymi Bogu ducha winnemu Renault Megane i światłami LED do jazdy dziennej wprost z czarnego rynku, tworzy wraz z wlotami na masce oraz siatką na grillu i reflektorach umiarkowanie ciekawy efekt twarzy trochę za starej kobiety z nieco zbyt dużą ilością ingerencji chirurga. Groteska.

To jednak jeszcze nie koniec listy metamorfoz, którym poddane zostało nasze zombie. Pupa także przeszła lifting. Choć może to w tym przypadku zabrzmieć trochę niesmaczne, trzeba przyznać, że wygląda całkiem sexy. Nowe lampy z diodami LED, dyfuzor, spoiler zintegrowany z klapą bagażnika i podwójna końcówka układu wydechowego umieszczoną po środku układają się w spójną, krągłą całość.

Po zombie nie ma się co spodziewać zbyt bogatego wnętrza. A jednak! Znajdziemy w nim pikowaną skórę, alcantarę i włókno węglowe, a to znacznie więcej niż można by oczekiwać od wskrzeszonego przy pomocy sił nieczystych trupa.

Serce naszego nieumarłego musiało być w niezłej kondycji, bo nie ma żadnych informacji na temat modyfikacji doładowanego kompresorem silnika V8 o pojemności 4,2 litra, który napędzał Jaguara S-Type R za życia. Widocznie groteskowość wyglądu auta, okraszona ciemnym matowym lakierem, ma być wystarczającym atrybutem jego mrocznego charakteru.

Komentarze